Tekst alternatywny

 

Delicate Diary : 


Rzecz o ironii losu, która nie zawsze działa na naszą szkodę >> środa, 19 kwietnia 2006 09:15:52

Dużo by pisać, ale po co.
Streszczę pokrótce o co mi chodzi, bo jak nie, to mi pośniecie nad tym textem ;)
A więc....

- Wakacje. Wyjazd miał być fajny, ale juz na początku zdałam sobie sprawę z tego, ze nie ma tam nikogo w moim wieku - albo dorośli z małymi dziećmi, albo dzieciaki, do ok. 12 roku życia. Przez pierwszych kilka dni byłam zła na wszystko. No i byłam sama (a to mnie dobija). Pewnego dnia przy ognisku poznałam kilku chłopaków, których jakoś wcześniej nie spotkałam. I tak od słowa do słowa zaprzyjaźniliśmy się i stworzyliśmy zgraną i wesołą paczkę przyjaciół :D
Tak to te okropnie zapowiadające się wakacje w jednym momencie się zmieniły i pozostawiły najlepsze wspomnienia (do których często wracam) i fajną, nadal trwającą przyjaźń;

- Nowa szkoła - a dokładniej LO. Jeszcze dokładniej - pierwszy dzień. Lekkie przerażenie tym nowym, dziwnym (i "aromatycznym" ;>) miejscem (Konar rządzi ;) ). Klasa - liczna, obca, wszyscy wydawali się jacyś tacy "straszni", nieprzystępni. Bałam się, że dziewczyny to będą takie panny "co to to one nie są" i że zostanę gdzieś na boku, sama.
Kilka tygodni później już wiedziałam, że moje obawy były zbędne, a po paru miesiącach stworzyliśmy zgrane, przyjazne grono. Ja nie jestem sama, mam swoją paczkę i wielu świetnie się razem dogadujemy i bawimy. A w trudnych chwilach staramy się sobie nawzajem pomagać. I jest super (i oby tak dalej);

- Coś mniej wesołego - mój nauczyciel z podstawówki, a następnie z gimnazjum zmarł. Poszliśmy na jego pogrzeb. Błam przybita, ponieważ wiele mnie nauczył (nie tylko jako szkolny nauczyciel, ale i z życia). Jak tak pogodna i młoda osoba mogła w złej chwili poddać się i odebrać sobie cos najcenniejszego - życie..?? Nie wiem.
Ale wiem dzięki temu jedno - w chwilach smutku i zwątpienia nie poddaję się i czekam na jaśniejsze dni. I wspominam nauczyciela, mając nadzieję, że tam, gdzie jest, jest mu dobrze;

- Hehe, tu cos innego... Jak ja bardzo chciałam mieć neta... Ile "batalii" stoczyłam o niego z rodzicami... I w końcu, gdy go założyli (radiówka, ale zawsze coś) mogłam pozwolić sobie na rozmowy przez gg, założenie tego oto bloga, surfowanie, itp.... To co..?? Paskudztwo jedne zaczęło się wieszać, strony ładowały się strrrasznie długo, a potem jak na złość wyskakiwał napis: "Nie można wyświetlić strony"... Rozmowy na gg to była męka (to nawet nie były rozmowy - prędzej monologi :> ) Hehe. I czasu jakoś zaczęło naraz brakować...
Nadeszła wiosna, więc zaczęłam chodzić na spacery. Wsłuchana w śpiew ptaków, szum wiatru, upojona zapachem budzącej się do życia przyrody uświadomiłam sobie, jak mi tego brakowało i jak bardzo to kocham... I jak ten net zabierając mi czas zabiera mi też to - tą radość... Postanowiłam tylko od czasu do czasu wpisywać notki i zajmować się blogiem, czasem zerkać na gg, a tak to powrócić do tego co mi dawało (i daje) radość...

Można by mnożyć przykładów (ale myślę, że to wystarczy) ;)
Wam też czasem ten paskudny, ironiczny los pokazał parę ważnych rzeczy??
Chyba tak. Warto to dostrzec.
Pozdrawiam! :D
komentarze [6]

2947616 6
ZMIEŃCIE SZKŁA W OKULARACH! >> środa, 12 kwietnia 2006 07:52:08

Dosyć pesymizmu, dosyć przytłaczającej szarości, dosyć smutku!
Ludzie...!

ZMIEŃCIE SZKŁA W OKULARACH!

Przyszła wiosna, robi się ciepło i radośnie, a wszyscy powtarzają w kółko jak jakieś mantry: szarość, ruina, smutek, brud, pustka...
Halooo...!
Rozejrzyjcie się wokoło - czy rzeczywiście jest tak jak wciąż powtarzacie...??
Czy naprawdę jest tak paskudnie i pusto?
Czy słychać tylko krzyki, płacz, jęki...?
Chyba nie...

ZMIEŃCIE SZKŁA W OKULARACH!

Zauważcie nie tylko to, że pada deszcz. Przyjrzyjcie się jak dzięki niemu świat nabiera kolorów, oczyszcza się z kurzu i brudu...
Wyciągnijcie na chwilę słuchawki z uszu i wsłuchajcie się głębiej w rzeczywistość - poza warkot samochodów i gwar codzienności - w śpiew ptaków, szum wiatru, w muzykę natury, jakże bogatą (i jakże niedocenianą w pędzie codzienności)...

Wiem, może moje słowa wydają się wam czcze i myślicie, że "ta to pewnie żyje na innej planecie, nie widzi problemów, smutków"...
Nie... Ja również mam mnóstwo dylematów i zmartwień, a do niedawna odczuwałam przeraźliwą pustkę (oj, to boli, wierzcie mi). Ale czuję, że powolutku, powolutku w tej pustce zaczyna kiełkować coś ŻYWEGO. Jeszcze nawet nie wiem co to jest, ale sama świadomośc, że tam już nie ma pustki daje mi Nadzieję. A Nadzieja niesie z sobą Radość... :D

I Wam życzę takiej Radosnej Nadzieji...
Cały czas. W tej często przytłaczającej rzeczywistości.
Niech Was rozświetli i doda sił do spełniania marzeń...
I pamiętajcie...

ZMIEŃCIE SZKŁA W OKULARACH!

Na kolorowe, żywe, zielone, różowe, żółte... Jakie tylko chcecie...
Choć na chwilę...
Zatrzymajcie się pośród biegu rzeczywistości i poczujcie, że żyjecie.

komentarze [9]

2889121 9

By Lejdi

 


Licznik

Księga gosci:
zobacz
wpisz się
O mnie
 
Avatar:

Ulub mnie
Sznurki:
Ulubieni
Kluby

Archiwum 
2006
marzec (2)
kwiecień (2)
maj (2)
czerwiec (3)
sierpien (4)
wrzesień (3)
październik (4)
listopad (5)
grudzień (2)

2007
styczeń (3)
luty (1)
marzec (1)
kwiecień (1)
maj (1)
czerwiec (1)
lipiec (1)
sierpien (1)
wrzesień (1)
październik (2)
listopad (1)

2008
luty (2)
marzec (4)
czerwiec (1)
lipiec (3)
sierpien (2)
październik (1)

2009
styczeń (1)
kwiecień (1)
maj (1)
czerwiec (1)
październik (2)
listopad (1)
grudzień (1)

2010
styczeń (1)
marzec (1)

Design
 Design by Lejdi. For Ale-Szablony.